Blog > Komentarze do wpisu

Pierwsza warszawska demonstracja

                               -34-

Od pocz±tku mojego pobytu w Warszawie zacz±łem interesować się polityk±. W akademiku prawie wszyscy byli opozycjonistami. Z wyj±tkiem Ry¶ka, który pochodził z Bielska-Białej, nie ukrywaj±cego swoich lewicowych pogl±dów. Zdaje się, że uważał się za trockistę, cokolwiek by to miało znaczyć. Zapisał się do prorz±dowego Zrzeszenia Studentów Polskich, zwanego przez studentów zsypem.

Tak więc prawie wszyscy nienawidzielimy komunizmu, czy socjalizmu, w każdym razie ustroju, który panował w naszym kraju. Za spraw± Waldka w naszym pokoju widniał napis A na drzewach zamiast lici będ± wisieć komunici. Oczywicie jako zaangażowany katolik próbowałem ten napis usun±ć, ponieważ nie licował z duchem ewangelii. Gdy jednak to robiłem, Waldek umieszczał ten napis na nowo.

Swoistym więtem w akademiku były demonstracje antyrz±dowe. Wybierała się na nie cała mietanka opozycyjna i mniej znani antykomunici, tacy jak ja. Ciekaw± postaci± z tamtych czasów był Dawid, czyli Pułkownik Wilk, jak go nazywano. Ten dużej postury chłopak nie opucił żadnej demonstracji. Zawsze po “imprezie” zbieralimy się w jednym z pokojów akademika i dzielilimy się wrażeniami. Ja byłem zazwyczaj roztrzęsiony i podenerwowany, ponieważ demonstracje zawsze miały ten sam finał - zostawały rozproszone przez ZOMO. Po podzieleniu się wrażeniami, czę¶ć chłopaków, beze mnie, z Pułkownikiem Wilkiem na czele rozpoczynała popijawę.

Pamiętam dobrze swoj± pierwsz± warszawsk± demonstrację 11 listopada 1986 roku. Jak zwykle zaczęło się od Mszy w katedrze ¦w. Jana. Po Boże co Polskę utworzył się szpic demonstracji, złożony z najaktywniejszych jej uczestników. Udało się pokonać pierwszy szpaler zomowców u wylotu ulicy ¦więtojańskiej. Rozlalimy się po Placu Zamkowym. Dalej ruszylimy wzdłuż Krakowskiego Przedmiecia. Celem demonstracji, zreszt± nigdy nie osi±gniętym aż do roku 1988, był Grób Nieznanego Żołnierza. Zanim zdołalimy dotrzeć do pomnika Mickiewicza zomowcy przegrupowali się I ruszyli do ataku. Tym razem byli skuteczni i demonstranci wycofali się w kierunku Placu Zamkowego, gdzie zostali rozproszeni, a demonstracja praktycznie dobiegła końca.

Podczas tych zaj¶ć cały czas wznosilimy okrzki. Najpopularniejsze z nich to: Tu jest Polska; ChodĽcie z nami, dzis nie bij±; Gestapo, Gestapo!

Podczas tej demonstracji miało miejsce kilka zabawnych incydentów. Jeden z chłopaków podczas ucieczki stracił buty i biegł na bosaka. Brak butów wskazywał na jego aktywny udział w demonstracji. Parę starszych kobiet doszło do wniosku, że znajduje się on w niebezpieczeństwie i otoczyły go zasłaniaj±c przed zomowcami. Odprowadziły go następnie w bezpieczne miejsce.

Kolejny zabawny incydent miał miejsce na przystanku tramwajowym, przy tunelu Trasy W-Z. Zgromadzeni tam ludzie, przed odjazdem do domu wznosili jeszcze okrzyki. Na przystanek zeszło po schodach z Placu Zamkowego około dziesięciu zomowców, maszeruj±c gęsiego. Pierwszy z nich był olbrzymem, a w rodku kroczył zupełny maluszek. Wygl±dali trochę miesznie. Gdy byli na jednym końcu przystanku drugi koniec odważnie wznosił okrzyki. Gdy przemieszczli się w jego kierunku ludzie przestawali krzyczeć, a pierwszy koniec zaczynał na nowo. Była to zabawa w kotka i myszkę.

W pewnym momencie nadjechał tramwaj. Wsiadło do niego kilku demonstrantów. Gdy już miał odjeżdżać jeden z mężczyzn wykrzykn±ł:

- Solidarno¶ć żegna wie! - jako że zomowcy wywodzili się głównie ze wsi.

Jeden z funkcjonariuszy, który najwyraĽniej poczuł się obrażony, zacz±ł biec za tramwajem. Miał wiele animuszu, dogonił czoło tramwaju i zastukał swoj± pałk± w szybę, nakazuj±c tym samym motorniczemu zatrzymannie się. Po zatrzymaniu motorniczy otworzył jedne z tylnych drzwi. Inne jednak od tych, z których wydobył się obraĽliwy okrzyk.

Nie zważaj±c na to zomowcy wyci±gnęli z tramwaju przypadkowego mężczyznę. Kazali mu rozstawić szeroko nogi i oprzeć ręce o barierkę. Wtedy kto z tłumu głono powiedział:

- Co się gapisz ? Spierdalaj!

Mężczyzna jak na komendę szybko zareagował. Przeskoczył barierkę i co sił w nogach popędził w kierunku Mariensztatu. Po czym znikn±ł w ciemnociach.

Cdn.

Pozdrawiam serdecznie,

Sławomir Radomski

czwartek, 06 marca 2014, slawekk1965

Polecane wpisy