RSS
poniedziałek, 02 kwietnia 2018

Już dość dawno nie pisałem, a wiąże się to z moim nie najlepszym stanem. Po górce jak zwykle znowu przyszedł dołek - brak energii. Mniej więcej od początku stycznia działam na zwolnionych obrotach. Dobrze, że chociaż uczę i zarabiam jakieś pieniądze. W sumie przez ten czas odwołałem może tylko ze trzy lekcje.

Treningi poszły w odstawkę - zapanowały gnuśność i lenistwo, spanie po trzynaście godzin na dobę. Mam tego dość. Mam dość marnowania życia - mówię nie.

Ta moja obecna postawa może być zapowiedzią ponownego podwyższenia nastroju. Jeżeli ono przyjdzie będę musiał się pilnować, żeby mój stan nie przerodził się w psychozę, ale się tego nie obawiam, przerabiałem to już wiele razy. Po górce znowu przyjdzie jednak spadek energii i tak w koło.

Łudzę się, że można by coś w mojej sprawie zrobić i wyjść z tego błędnego koła. Wobec tego, że środki farmakologiczne okazują się mało skuteczne postanowiłem wziąć od mojego psychiatry skierowanie do psychoterapeuty. Może rozmowa z wykwalifikowaną osobą okaże się pomocna.

Świat, życie są przecież takie interesujące. Warto być aktywnym. Z moich dotychczasowych doświadczeń wynika, że to aktywność jest źródłem szczęścia. Działanie samo w sobie daje więcej radości niż zamierzone jego efekty. Wiem to, a jednak w okresach obniżonego nastroju unikam aktywności. Tak jakby biologia wygrywała z psychiką, świadomością, moimi przekonaniami. Mam jednak nadzieję, że najbliższy okres będzie czasem działania i radości.

Tymczasem publikuję kolejne cytaty z mojej książki Blaski i cienie życia schizofrenika:

"Byłem zalany krwią z górnej wargi, wyglądałem nieco przerażająco w porwanej, poplamionej czerwoną cieczą kurtce. (Napastnik) Krzyczał do mnie coś o tym, jak taki pachołek jak ja miał czelność mu się przeciwstawić. Poczułem się niegodny mojego oponenta - interesujące, jak cios sierpowy przyjęty na górną szczękę potrafi zmienić czyjeś myślenie, przekonania, a nawet światopogląd."

"Prezes zawsze ma wokół wiele osób. Mimo swojego przeciętnego wyglądu (często nadwagi), przyciąga do siebie innych. Nie jest wyjątkowo inteligentny, ale okazuje się silniejszy psychicznie od otaczających go ludzi. Najczęściej to on ma rację. Nie wyniszczają go rozterki wewnętrzne, jest może trochę płytki, ale za to jowialny, zawsze w dobrym humorze."

13:15, slawekk1965
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 listopada 2017

Moje życie mogłoby być piękne, gdyby cały czas wyglądało jak teraz. W miarę dobrze śpię - biorę tylko 25 mg ketrelu wieczorem - choć budzę się na moment raz lub dwa razy w ciągu nocy. Skoro jestem wyspany, to mogę działać w czasie dnia. Głównie pracuję, udzielając lekcji, których nie mam tak bardzo mało, oraz przygotowując się do zajęć.

Cały czas również trenuję. Staram się odbyć od czterech do pięciu treningów karate tygodniowo w domu. Poza tym chodzę na basen w soboty. Oprócz tego siłownia: w piątek tylko aeroby, a w niedzielę ćwiczenia z obciążeniem i obijanie worka bokserskiego. W czwartki zero sportu, tylko praca zawodowa.

Trochę nadwyrężyłem się w niedzielę i nie bardzo miałem ochotę na karate w ciągu tygodnia. Nie wiem czy to pierwsze objawy zbliżającego się spadku energii, czy po prostu zmęczenie wysiłkiem fizycznym.

Można powiedzieć, że w chwili obecnej wiodę szczęśliwe życie, doskonale wykorzystując czas, ale mam świadomość, że nie musi to trwać wiecznie.

Tymczasem prezentuję kolejną porcję cytatów z mojej książki Blaski i cienie życia życia schizofrenika:

"Tymczasem okazało się, że pożądanie jest ślepe, kieruje się w stronę jakiejkolwiek atrakcyjnej reprezentantki płci pięknej, niezależnie od tego, czy ją znamy i lubimy, czy też nie. W tym czasie silnie odczuwałem fizyczny pociąg do dziewcząt, a nikt nie wyjaśnił mi, że jest to normalne i nie muszę myśleć o sobie jako o zboczeńcu."

"W sąsiednim baraku urzędował konserwator Stefan. Przybiegł do nas zdyszany i oznajmił, że ma u siebie pewną niezaspokojoną mężatkę. Wypił w pośpiechu kieliszek wódki i powiedział:

- Jestem po trzecim razie, teraz idę na czwarty.

Tak przebiegała moja życiowa edukacja pozaoazowa."

"Zobaczyłem prawdziwe oblicze władzy ludowej. Czułem się zdradzony, po tych wszystkich latach propagandy i walki o dobrobyt ludzi pracy. Czułem się jak dziecko oszukane przez własnych rodziców."

19:33, slawekk1965
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 listopada 2017

Czuję się bardzo dobrze - nie świetnie - tylko bardzo dobrze. To wystarczy. Z dawki 500 mg ketrelu i kwetaplexu łącznie, zażywanej w najbardziej krytycznym momencie, przeszedłem stopniowo do 25 mg ketrelu. Okazało się jednak, że zrobiłem to trochę za szybko, ponieważ znowu przytrafiło mi się spać poniżej czterech godzin. Teraz zażywam 50 mg ketrelu i wszystko jest w porządku - śpię nawet do ośmiu godzin.

Rozpocząłem treningi karate w domu. Podchodzę do nich w sposób naukowy. Trenuję praktycznie codziennie. Zapisuję sobie datę treningu, jego długość i ,co najważniejsze, jego temat. Dzięki temu wiem co już zrobiłem oraz co należy zrobić nowego lub powtórzyć. Wykorzystuję materiały szkoleniowe z internetu - filmy shihana Kanazawy, będące kwintesencją karate shotokan. Bardzo je polecam wszystkim uprawiajacym ten styl walki.

Pieniędzy trochę mało, ale można wytrzymać. Przydałoby się jeszcze dwóch lub trzech uczniów. Jednym słowem, żyje się bardzo dobrze.

Oto kolejna garść cytatów z mojej książki Blaski i cienie życia schizofrenika:

"Oczywiste było, że w tamtych dniach nienawidziłem systemu politycznego, który zniewalał ludzi i nie pozwalał jednostkom rozwijać indywidualnych inicjatyw i wykorzystywać potencjału drzemiącego w naszym narodzie. Postanowiłem więc, że zorganizuję powstanie antykomunistyczne."

"Brylowałem w towarzystwie narkomanów i innej młodzieży z problemami, byłem wygadany, dowcipny. Cały czas uważałem, że zachowuję się normalnie, a personel szpitala będzie mnie przepraszał za sposób, w jaki mnie traktuje."

"Wróciłem do szkoły. Był koniec października. Dziewczęta w mojej klasie okazały się bardzo miłe i ładne. Przyjemnie było tam chodzić, chociaż nadciągająca depresja zaczęła już objawiać się trudnym do przezwyciężenia lenistwem."

"Czułem się fatalnie. Skorzystałem więc z faktu, że rodziców nie było w domu, wziąłem wszystkie swoje pieniądze i wyruszyłem w podróż. Podróż ta miała zakoończyć się moją śmiercią z wyziębienia w Bieszczadach. Pomyślałem, że tam zaszyję się w głuszy i nawet kiedy będę chciał wrócić, nie zdołam tego zrobić z wyczerpania."

09:59, slawekk1965
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 listopada 2017

Jak wskazuje tytuł tego wpisu, udało mi się pozostać przy zdrowych zmysłach, pomimo ataku choroby. Stało się tak dzięki temu, że zareagowałem najszybciej jak to było możliwe, gdy tylko pojawiły się pierwsze problemy ze snem. Brałem dodatkowe leki (ketrel i kwetaplex) stopniowo zwiększając ich dawkę. Obecnie już śpię coraz lepiej i biorę coraz mniej dodatkowych leków. Wkrótce, jak mniemam, zupełnie z nich zrezygnuję i będę zażywał tylko te, które biorę przez cały czas.

Mam dość dużo uczniów, choć przydałoby się pozyskać jeszcze kilku. Praca daje mi dużo satysfakcji i prawie mnie nie męczy. Powoli wracam do aktywności sportowej. Zamierzam wznowić treningi karate i wykupić karnet na siłowni. Byłem już dwa razy na basenie.

Każdego wieczoru przebywam u moich rodziców, czytam ojcu moją książkę - Blaski i cienie życia schizofrenika. Ojciec ze względu na chorobę oczu nie może już czytać. Dobrze się bawimy. Nieskromnie przyznam, że jest to całkiem niezła książka, pomimo drobnych "niedoróbek" stylistycznych, które jednak nie wpływają na ogólny odbiór utworu.

Oto kolejna porcja cytatów z mojej książki:

"W szpitalu był również około szesnastoletni chłopiec, który miał bardzo ciekawą przypadłość. Zbzikował słuchając radia. Cały czas nadawał, tak jakby prowadził audycję radiową. Nie przestawał mówić. Słuchanie tego było ponad siły niejednej osoby. Pomimo uwag ze strony zarówno kolegów, jak i personelu nie przestawał, ciągle nadają swoją audycję radiową."

"Tamtego roku zima była sroga, więc przyszedł mi do głowy "genialny" pomysł. Zdecydowałem, że zamarznę na śmierć"

" - Słyszałam, że miałeś problemy. Ale teraz jest już dobrze? - powiedziała.

- Tak, teraz już wszystko w porządku.

Oczywiście nie przyznałem się, że właśnie wracam z nieudanej próby samobójczej i że uciekłem ze szpitala psychiatrycznego."

"- Co ty odpierdalasz chuju? - usłyszałem.

- To chyba narkoman jakiś.

- Brałeś coś? - krzyczeli młodzi mężczyźni."

Pozdrawiam serdecznie,

Sławomir Radomski

16:18, slawekk1965
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 października 2017

Postanowiłem na razie nie prowadzić bloga pt."Jak żyć z chorobą psychiczną", przedstawiającego do tej pory bieżące wydarzenia z mojego życia. W niniejszym blogu będę teraz opisywał to, co u mnie się dzieje jak i prezentował kolejne porcje cytatów z mojej książki "Blaski i cienie życia schizofrenika".

Otóż po wyjściu ze szpitala w kwietniu miałem nadal podwyższony nastrój i tlącą się jeszcze psychozę. Pojechałem do Warszawy. Tu podjąłem na nowo pracę. Zrezygnowałem z jednej ze szkół, w której do tamtej pory byłem lektorem i zacząłem pracować dla innej, bardzo prestiżowej szkoły językowej. Niestety podwyższony nastrój szybko mnie opuścił i ,tradycyjnie, przyszedł czas na depresję. byłem w stanie pracować jedynie do końca maja.

Miesiące wakacyjne spędziłem w domu zmagając się z depresją. Postanowiłem, że już nie wrócę do Warszawy i będę uczył w Radomiu, udzielając lekcji prywatnych. W połowie września wystąpiły pierwsze oznaki powrotu do zdrowia i odzyskiwania energii. Od początku października można powiedzieć, że czułem się dobrze, wreszcie normalnie. Dużo się uczyłem i trenowałem karate z dużą satysfakcją, ale bez nadmiernego entuzjazmu. "Normalność" trwała tylko trzynaście dni - teraz nastała "górka".

Biorę więcej leków, by się przytłumić. Nie trenuję, ponieważ przy tych dawkach medykamentów nie ma to sensu. Mam tylko nadzieję, że nie zbzikuję. W następnym wpisie dowiecie się czy dostałem psychozy, czy też wszystko rozeszło się po kościach. Tymczasem kończę prezentując kolejną porcję cytatów z mojej książki:

"Zaczęło się ze mną dziać coś dziwnego. Uchodziła ze mnie energia, stałem się powolny i jakby przytępiony. Nie rozumiałem, co mówili nauczyciele, nie mogłem nadążyć z wykonywaniem zadań w szkole, która sama w sobie stała się koszmarna. Zmuszałem się do biegania i ćwiczeń siłowych, ale wychodziło mi to coraz gorzej."

"Założyłem pętlę na szyję. Straciłem grunt pod nogami. Kiedy tak wisiałem, krew uderzyła mi do głowy. Odczuwałem coś jakby pieczenie. Nie było mi żal odchodzić z tego świata - ważne, aby koszmar się wreszcie skończył."

"Szpital psychiatryczny był ostatnim miejscem, w którym mogłem się znaleźć. A więc tyle pracy w szkole, tyle ćwiczeń rozwijających ciało i charakter miało pójść na marne? Wtedy myślałem, że w szpitalu dla osób chorych umysłowo spędza się całe życie."

Pozdrawiam serdecznie,

Sławomir Radomski

19:16, slawekk1965
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 lipca 2017

Oto, po długiej przerwie kolejna garść cytatów z mojej książki:

 

"Wydawało mi się, że ta pielgrzymka - która była tylko którąś z kolei, a po niej nastąpiły dziesiątki następnych - zmieni życie na ziemi."

 

"Na pielgrzymce mniej więcej co dwie godziny są postoje. Wspaniała okazja, żeby zdobyć nowych znajomych i porozmawiać z już zapoznanymi. To jak przedłużone w czasie, wieloodcinkowe przyjęcie na świeżym powietrzu."

 

"Długo nie mogłem zasnąć w swoim namiocie, więc zacząłem czytać Ewangelię. Było w tym coś niesamowitego. W środku nocy, przy świetle księżyca, w szczerym polu. Czytałem na głos i przeżywałem. Czułem się nieziemsko, jak ktoś wybrany do czegoś wyjątkowego."

 

"Miałem zakorzeniony w psychice mechanizm, według którego cierpiącego musi spotkać nagroda, wybawienie - właśnie dlatego, że cierpi. Cierpiałem więc na maksa. To bardzo niebezpieczne myślenie pozbawione uzasadnienia. Logiczne tylko przy założeniu, że Bóg istnieje i może ulżyć cierpiącemu z litości albo chęci wymierzenia sprawiedliwości. Dopiero później zrozumiałem, że ucieczka w cierpienie to zła metoda rozwiązywania życiowych problemów. Boga nie ma i nie zlituje się nad tobą. Nawet jeżeli ktoś okaże ci współczucie to nie jest w stanie zmienić twojego losu."

 

Pozdrawiam serdecznie,

 

Sławomir Radomski

czwartek, 11 maja 2017

Oto kolejna garść cytatów, tym razem z wczesnej młodości:

Wykonywałem ćwiczenia, seria za serią, odczuwając ból i radość jednocześnie. Myślałem, że sam odmienię swój los słabeusza, na który skazała mnie natura.

Karate wydawało się czymś tajemnym, wręcz nadludzkim. Pomyślałem, że może pomóc zdobyć mi pożądane cechy: stalowy charakter, żelazne zdrowie, niebywałą sprawność, odporność, wytrzymałość itp.

Potem poszliśmy z kolegami na miasto, a było już późno. Przy ulicy Żeromskiego zaczepił nas patrol nieumundurowanych milicjantów. Po krótkiej rozmowie jeden z chłopaków dostał pałą za niewinność, zupełnie bez powodu. Takie były czasy, że milicja mogła robić wszystko. Byłem zbulwersowany jawną niesprawiedliwością - w szkole cały czas miałem wrażenie, że państwo się mną opiekuje i że mu na mnie zależy.

Pierwszą płytą w mojej kolekcji była VII symfonia Beethovena. Zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Wielokrotnie przeżywałem ekstazę słuchając jej finału, czułem się wtedy lepszy od moich rówieśników, którzy raczej nie słuchali takiej muzyki. Był to rodzaj snobizmu, mający stanowić panaceum na mój kompleks niższości, którego w tamtym czasie doświadczałem.

środa, 26 kwietnia 2017

Oto kolejna porcja cytatów z okresu dzieciństwa. Prezentują one tło historyczne tamtych czasów.

A potem przyszedł ten tragiczny deszczowy dzień. Miller strzelił Polakom bramkę i skończyła się dobra passa. Z boiska zamienionego w bajoro nasi zeszli pokonani. Nie mogłem w to uwierzyć. Długo łudziłem się, że mecz zostanie powtórzony.

Mazanek zadał mi również pytanie, dlaczego w Polsce stacjonują żołnierze radzieccy. Nie umiałem mu na nie odpowiedzieć. Ojciec wyjaśnił mi później, że strzegą naszych granic przed rewizjonistami z Republiki Federalnej Niemiec.

Potem przyszła pierwsza wizyta papieża. I powitanie go przez Edwarda Gierka. Widziałem to wszystko w telewizji. Ludzie naprawdę przeżywali tę pielgrzymkę, co było niecodzienne, ponieważ w tamtych czasach powszechne było olewanie i nieokazywanie silnych emocji.

Pozdrawiam serdecznie,

Sławomir Radomski

wtorek, 28 lutego 2017

Wpadłem na nowy, jak mniemam ciekawy pomysł. Postanowiłem zamieszczać cytaty z mojej książki co kilka dni. Dzisiaj pierwsze trzy - z okresu dzieciństwa:

"Pewnego dnia pani przedszkolanka przyniosła duży, płaski kij, który pochodził z zepsutego wózka - zabawki. Napisała na nim znamienne słowo "dyscyplina". Od tej pory można było dostać nią po tyłku. Bardzo baliśmy się "dyscypliny" - pani nie wyjaśniła, co to słowo znaczy. Przez długi czas myślałem, że to nazwa własna kija."

"Od wczesnych lat interesowałem się wojskiem i wojną. Kiedyś powiedziałem babci, że gdybym żył w czasie wojny, to Niemców by nie było, ponieważ ja z Mareczkiem byśmy ich wszystkich pozabijali"

"Ta strategia mojego ojca wykształciła we mnie odruch cierpiętnika, z godnie z którym cierpienie się opłaca, ponieważ jest natychmiast wynagradzane. Niestety nie mój ojciec rządzi tym światem, a cierpienie jest po prostu złe - sztuka polega na tym, żeby nie cierpieć. Zanim to zrozumiałem, upłynęło wiele lat. Świat ma gdzieś nasze cierpienie. Jeśli cię ono dopadnie, musisz się go pozbyć i nie oglądać się na innych.

Pozdrawiam serdecznie,

Sławomir Radomski

wtorek, 21 lutego 2017

Już cztery tygodnie minęły, jak ukazały się Blaski i cienie życia schizofrenika. To dla mnie okres niezwykle ekscytujący. Pojawiły się w sieci dwie kolejne przychylne recenzje ( zksiazkadolozka.blogspot.com oraz dlalejdis.pl), za które bardzo dziękuję. Miło jest, kiedy ktoś czyta to, co od serca napisałem i okazuje się, że zostaje tym zainteresowany, czy wręcz poruszony. Cieszę się, że kawał mojego życia został ocalony od zapomnienia.

Książka spodobała się dwóm moim przyjaciołom, którzy niezależnie od siebie stwierdzili, że można by z niej zrobić ciekawy film. Nie śmiem nawet o tym marzyć, ale byłaby to niezła frajda.

Książka dostępna jest w wielu księgarniach internetowych, nie widziałem jej jednak w realu na półkach konwencjonalnych księgarni. Zdaje się, że jest tam bardzo trudno się dostać.To miejsce dla renomowanych autorów, nie żółtodziobów. Może z czasem i tam również trafi.

Kończąc zachęcam do lektury i pozdrawiam serdecznie,

Sławomir Radomski

02:36, slawekk1965
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3
Tagi